środa, 24 lutego 2010

okłamany człowiek zostaje egoistą.

Zawsze istnieje jakaś szansa. Czy tak jest i tym razem? Ona nie jest szczęśliwa przy mnie, widzę to i czuję. Dlatego zrobiłem coś okropnego. Wciąż Ją kocham, nadal bardzo mocno. Chciałbym dać Jej to co by chciała, to czego do szczęścia potrzebuje, jestem gotów się zmienić.. Staram się zatrzymać łzy, niestety bezskutecznie. Z każdą chwilą jest ich coraz więcej. Złamałem własną zasadę. Poddałem się. Może chociaż Ona się nie podda i zechce zawalczyć o swoje szczęście i znajdzie kogoś kogo pokocha.. co mam robić dalej? jak sprawić aby była szczęśliwa? Musi istnieć jakiś sposób..

wtorek, 2 lutego 2010

powoli zabija..

Żyłem sobie spokojnie. Małe dziecko które interesowało się piłką nożną. Pełne życia i marzeń do spełnienia. Bajka która skończyła się tak nagle i bez ostrzeżenia. Jeden wieczór który zmienia Twoje życie nie do poznania.. Od tamtej pory minęło 7 lat. Jestem nieuleczalnie chory, chory sam na siebie. Jak to jest że mój organizm zabija mnie samego, powoli i bezlitośnie. Na początku się tego bałem,  szukałem pomocy, ratunku. Nie chcę umierać i nie umarłem, bo nadal żyję. Teraz już spokojny i świadom swojego położenia. Lekarze nie leczą ludzi, Oni jedynie utrzymują ich przy życiu. Każdy boi się własnej śmierci. Ja z niej kpie, wyśmiewam bo i tak nie wygram.  Wystarczy ze zabierze mi życie, nie chcę oddawać też szczęścia i radości jakiego mogę doświadczyć. Tyle możliwości ile stwarza nam teraz świat. Nie mogę się martwić ani płakać, bo to niczego nie zmieni.. samochody wciąż jeżdżą, a moje serce bije. Bije bardzo mocno i nie pozwoli mi usnąć na wieki, bo kogoś kocha. To daje siły, wzmacnia ducha. Bo na świecie jest ktoś komu na Tobie zależy. Zdałem sobie z tego sprawę.. tak późno a zarazem tak wcześnie.. już dawno chciałem to napisać.

poniedziałek, 1 lutego 2010

okłamany człowiek zostaje egoistą.

Jedna chwila, sekunda potrafiąca dokonać niewyobrażalnych zmian w życiu. To co kwitło niczym piękny kwiat tyle miesięcy zostało postawione pod znakiem zapytania w zaledwie parę sekund Najbliższa mi osoba na świecie, okłamała mnie. W tamtym momencie serce mnie zabolało, jak żelazny sztylet wbity bardzo głęboko. Cierpienie wywołane zaledwie jednym zdaniem. Oczy nie kłamią nigdy, jako jedyne szczerą prawdę Ci powiedzą. Gdy ukochana osoba Cię okłamuje, zaczynasz wątpić w Jej miłość do Ciebie, ale nieświadomie Twoje uczucia są poddawane próbie. Czy Ty sam siebie nie okłamujesz. Łzy pełne bólu i cierpienia napływały mi do oczu. Myślisz tak, ale w pewnej chwili zastanawiasz się kim tak naprawdę jesteś? Chyba egoistą. Przecież Ona miała odwagę to przyznać, a ja? Ja nie miałem odwagi tego zauważyć. Powiedziała, przyznała się, czy te łzy są szczere? Oczy nie kłamią.. wierzę w to. Ona popełniła błąd. Wiele ludzi popełnia błędy. To już było mineło, ja Cię dalej kocham. To prawda postrzeliłaś mnie w kolano, lecz z jednym sprawnym mogę jeszcze iść. Proszę nie przestrzel drugiego.. bo wtedy będę musiał zostać z ogromnym bólem, bo Cię kocham i nigdy nie przestanę.. Moje serce już dawno zadecydowało mój aniołku.

akcja - róża na śniadanie

O godzinie 5 nad ranem rozległ się dokuczliwy dźwięk budzika. Niezgrabnym ruchem ręki natychmiast go wyłączyłem. W pokoju było zimno, a mnie się tak dobrze spało. Mimo to trzeba było wstać. Ciało natychmiast pokryła gęsia skórka. Nie było to przyjemne, ale ten dzień miał być wyjątkowy i nie zwracałem na to uwagi. Mama przygotowała mi śniadanie. Na zegarku było już 15 minut po 6 rano, szybko zjadłem kanapki z czekoladą i popiłem gorącą herbatą.
- Dobra mamuśka - wyjąkałem - lecę bo się spóźnię na autobus, trzymaj się. - szybko dodałem i opuściłem dom w mgnieniu oka. Na zewnątrz padał marznący deszcz, włosy już po paru chwilach latały we wszystkie strony. Normalnie droga na przystanek zajmuje 10 minut, ale ja miałem już tylko 5. Jak desperat biegłem wąską uliczką z różą w ręku. Palce mi sztywniały, a ciało ogarniał chłód. Na zwykle ruchliwej ulicy, teraz nie było żadnego samochodu. W oddali ujrzałem zbliżający się autobus. Uruchomił się we mnie jakiś nieznany mi mechanizm. Jakby boska moc dodała mi siły, jeszcze nigdy nie biegłem tak szybko. Można powiedzieć że cudem zdążyłem na autobus. W środku panował półmrok. Kierowcy zwykle lubieni siedzieć w ciemności i tylko w tylnej części paliło się światło. Usiadłem na pierwszym miejscu, więc też okryty byłem ciemnością. Na przedniej szybkie widziałem błyszczące płatki śniegu, skutecznie zatrzymywane przez przednią szybę. Rozbijały się tak jeden za drugim. Myślałem o Niej całą drogę, w ogóle dużo o Niej myślę. Po godzinie dojeżdżałem już na miejsce. Była to główna droga, wzdłuż której znajdowały się domki, wszystkie tak bardzo podobne, lecz ciężko było znaleźć dwa takie same. Pod domem Oli już miałem dać Patrycji różę i list, gdy nagle.. coś poszło nie tak. Zobaczyłem Sylwię. Przez sekundę, nie wiedziałem co mam zrobić, zupełnie się tego nie spodziewałem. Zaskoczony szybko odsunąłem się na bok żeby mnie nie zobaczyła. Nie przytomna i zaspana stała w drzwiach. Cieszyłem się że mogłem Ją zobaczyć, ale nie tak to miało wyglądać...
- Nie udało się, trudno - pomyślałem i wręczyłem Jej różę mówiąc jedynie:
- Kocham Cię Sylwiu..

niedziela, 31 stycznia 2010

opuszczony blogger.

Nie podoba mi się ten blogger. Niby jest fajny, ale według mnie do dupy. Co prawda wolałbym wordpress'a, lecz tymczasowo jest to dla mnie opcja nie dostepna, a szkoda. Serwis Blox wydaje sie nieco mniej opuszczony od tego śmiesznego bloggera. Więc zapraszam tutaj, ponieważ to niedługo skasuję. www.blogluke.blox.pl.

piątek, 29 stycznia 2010

Skins - Brand New

No i mamy po premierze pierwszego odcinka nowej serii Skins-ów (zobacz trailer). Jak można się było tego spodziewać trzecia seria jest jeszcze bardziej śmiała. Problemy, seks i narkotyki to główne tematy pierwszego odcinka jak i zresztą całego sezonu. Jest to chyba jedyny tego typu produkcja, która tak wciąga. Nie zobaczymy tam nudnych tematów znanych z innych seriali. Oryginalność skutecznie wyróżnia Skins-ów z tłumu. Polecam ten serial osobą którym znudziły się przestarzałe produkcje. Następny odcinek w języku angielskim już w czwartek na E4 o godzinie 22.

środa, 27 stycznia 2010

pewien chłopak..

Pewnego razu był sobie pewien biedny chłopak zamieszkujący starą, porośniętą zielenią chatkę na skraju lasu. Nie była ona duża. Mała zaledwie cztery niewielkie okna. Między nimi były stare, drewniane drzwi. Przed domkiem był wspaniały ogród, wypełniony ogromną ilością różnorodnych kwiatów. Każdego poranka chłopak ten wstawał wcześnie rano aby je podlać, a następnie z dumą je podziwiać. Mieszkał tam sam, lecz nie czuł się samotny. Wieczorami wychodził przed dom. Kładł się na małym skrawku zielonej trawy i patrzał się w niebo. Oglądał je z takim spokojem ducha..

Ta historia nie jest tu przez przypadek. Niedługo napiszę dlaczego:)

wtorek, 26 stycznia 2010

Muzyka.. w całym ciele.

Usiadłem do komputera, w głośnikach zabrzmiał jeden z moich ulubionych kawałków. Poczułem się jak za starych dobrych czasów, kiedy to siedziałem w sali prób, a z wielkich czarnych skrzynek słychać było dźwięki grane na żywo. Nuty te przeszywały całe ciało, energia płynąca z muzyki wprost do Twojego ciała, wprawiając je w delikatne drgania. Dosłownie czujesz że żyjesz. To nie jest jak słuchanie radia czy odtwarzacza mp3, każdy kawałek jest inny bo jest grany przez człowieka. Połączenie perkusji i gitary elektrycznej i uzupełniający wszystko bas. Można krzyczeć, szaleć i bawić się.. korzystać z tej wolności jakie daje życie..

Jakiej muzyki słuchasz, chodzisz na koncerty? Może warto spróbować? Spróbuj różnych gatunków. Każdy z nich ma coś unikatowego w sobie. Nie słuchaj się mody. Sam zadecyduj czego chcesz słuchać. Na dobranoc..
 polecę Ci Hadouken! - Turn The Lights Out!

Wierszyk..

W szkole dano nam zadanie napisania wierszyka. Prędzej uda mi się włożyć słonia do mikrofalówki niż napisać coś ładnego - pomyślałem w pierwszej chwili, lecz chcąc nie chcąc, napisać trzeba było. Tematu nie trzeba było daleko szukać, dwa metry ode mnie siedziała dziewczyna która pokochałem i logiczne jest to że artystyczna część podyktowała mi tekst o miłości. Rozpisałem się na 3 kartki (sam wierszyk ostatecznie liczył 14 linijek).

Ik open stil mijn hart,
Ik sluit langzaan mijn ogen,
Ik wou dat ik de tijd kan stoppen,
Ik blijf eeuwig gelukking
Ik hoor allen haar hart in stilte
Alles is weg.

Nu is ze mooi en lielijk,
Mijn hart is vol liefde voor haar,
Maar nu komt de tijd dat,
We "tot ziens" moeten zeggen,
Innerlijk verlang ik maar,
Het moment om elkaar weer te ontmoeten.
En je zegt met je mooie stern:
"Ik hou van jou".

nareszcie koniec.

Wiem że tak czy inaczej będzie mi smutno, gdy Ona spotka się z tym kolegą, którego nawet nie znam. Jeżeli ma jej to sprawić radość, nie powiem Jej ani słowa. Zazdrość to bardzo silne uczucie, którego nie da się pozbyć. Trzeba je ukryć albo uwierzyć osobie którą się kocha. Ja wybrałem tą drugą opcję i mam nadzieję że nie będzie mi aż tak źle. To już ostatnia smutna notka. Piszę teraz o szalonych podróżach tutejszą komunikacją miejską. Już wkrótce o tym też napiszę o tym co wymyśliłem dla Sylwii, chcę żeby poczuła się wyjątkową kobietą.

dlaczego to jest tak?

Czujesz smutek. Zgubiłem się w tym. Próbuje wołać rozpaczliwie o pomoc, lecz ta nie nadchodzi. Boje się o swoje zdrowie, prawie straciłem Tą którą tak bardzo kocham dzięki której mam chęć do życia, działania. Z Nią chcę poznać świat, lecz każdego dnia coś psuję, to wszystko takie trudne jest. Dziś już nie była taka szczęśliwa i to przeze mnie. Boję się że w końcu zrobię coś czego będę nie chcę robić i czego żałować już nie będę mógł. Bez Niej nie liczy się nic, nie potrzebna jest mi szkoła, praca, dom, w ogóle gdy pomyśle że mogę Ją stracić.. Dziś już mi nie powiedziała że mnie kocha, w ogóle rzadko to mówiła. Wierzę że to co mi powiedziała wczoraj było prawdą. Na domiar złego teraz napisałem Jej głupiego sms-a, modlę się żeby nigdy go nie przeczytała. Im bardziej staram się to ratować, tym bardziej to niszczę, a Ona na tym cierpi. Kocham Ją.. dziś znowu jest nadzieja, że gdy jutro pójdę do szkoły wszystko będzie jak dawniej..

Nie wiem który post będzie moim ostatnim, to zależy już od Niej.

poniedziałek, 25 stycznia 2010

Proste rzeczy wiele znaczą.

Czuję się jak dupek. Strzeliłem dziś okropną gafę, prawie starciłem osobę na której mi tak bardzo zależy przez własną zazdrość. Zepsułem Jej humor i jest mi strasznie wstyd. Teraz otrzymuję sms-a, który jest bardzo prosty w słowach i bezcenny dla mnie. Pozwolę sobie zacytować kawałek:

Jeżeli będzie Ci cieżko i smutno...
... to pamiętaj że masz mnie ze kocham Cie
i zrobię wszystko żebyś był szczęśliwy.

Przeczytać coś takiego od osoby bardzo bliskiej to naprawdę wspaniałe uczucie. Takie proste rzeczy potrafią wzbudzać w Nas szczęście. Więc i Ty nie zapomnij dzisiaj powiedzieć bliskim Ci osobą że je kochasz i zależy Ci na nich. Kup kwiatka, napisz list lub najzwyczajniej powiedz jak bardzo ważne są dla Ciebie. Nie liczy się to ile pieniędzy wydasz, lecz ile włożysz w to serca. Z kolei to Cię nic nie kosztuje..

Zazdrość nie jest dobra.

Dziś zrozumiałem bardzo ważną rzecz. Poznałem co znaczy być zazdrosnym. Jaką to ma siłę i do czego potrafi to doprowadzić człowieka. Poczułem to na własnej skórze dziś po południu. Wszystko zaczęło się od tego iż osoba którą kocham i która bardzo wiele dla mnie znaczy powiedziała mi parę dni temu że chce się spotkać z kolegą. Owy kolega ma na imię Dawid. Nie jest to dla mnie miłe, ale nie mam zamiaru niczego Jej zabraniać. Później wspomniała mi jeszcze o Nim dwukrotnie, co mnie trochę zaciekawiło. Spędziłem z Nią cały dzień i wieczorem pojechałem do domu. Pomyślisz pewnie co w tym wszystkim jest złego. Wracając zaczęły mnie nachodzić pytania. Co to za Dawid? Skąd go zna? Dlaczego chce się z Nim spotkać? Na żadne z nich nie znałem odpowiedzi, do dzisiaj. Usiadła mi na kolanach i odpisywała mu na sms. W oko mi wpadł tekst: „Twoja siostrzyczka”. Żebyście wiedzieli co wtedy poczułem. Zrobiło mi się smutno. Postanowiłem zapytać co to za Dawid. W odpowiedzi usłyszałem tylko, kolega i co mam na myśli. Wyjaśniłem Jej co mnie gnębi. Próbowała mnie przytulić jak to zwykle czyni gdy jest mi smutno, lecz ja poczułem się jak zabawka którą trzeba przytulić jak płacze i odsunąłem się. Ona wstała i poszła sobie. BUM! Wydawało mi się że wszystko co do tej pory było zniszczyłem. Serce zaczęło mi bić, a z oczu łzy poleciały. Oto osoba którą kocham, która jest dla mnie wyjątkowa odeszła. Co ja narobiłem? – zadałem sobie pytanie. Wszystko jakby okryła czarna mgła. W pewnej chwili poczułem na kolanie Ją, przyszła i chciała porozmawiać. Pojawiła się nadzieja. Później wyjaśniliśmy sobie wszystko i powiedziała że mnie bardzo kocha, że nie mam o co być zazdrosnym. Kocham ją całym swoim sercem, dziś przed całą moją sceną była taka wesoła i pełna życia. Uśmiechała się do wszystkich, a gdy patrzałem się na to ukradkiem, nie chciałem nic mówić. Jednak popsułem to jest mi teraz bardzo wstyd za to. Nie mogłem Jej dziś odwieść. Coś chyba coś zepsułem, jak zwykle. Płaczę teraz i nie wiem co myśleć, nie wiem co robić. Wszystko wokół mnie przytłacza, ciągle szkoła i dom, lekarz mi mówi że nie jest najlepiej, a na domiar złego, czynię to co dziś. Zgubiłem się w tym, sam z tego nie wyjdę. Mam nadzieję że Ona mi pomoże i wierzę że jeszcze kiedyś poczuje przy Niej to szczęście. Nie polecam naprawdę żadnemu chłopakowi być zazdrosnym, to bolesny dowód miłości, który boli obie strony.

Po 30 minutach: Kocham tą dziewczynę cały swoim sercem i nie dam się zjeść zazdrości która dziś próbowała przejąc nade mną kontrolę. Zamierzam Jej wynagrodzić dzisiejszy dzień i nawet mam już pomysł.

Nie podałem o niektórych rzeczach tutaj, ponieważ Ona nie wie że prowadzę bloga, a nie chcę tym nikogo urazić. Chcę jedynie to gdzieś zanotować.

niedziela, 24 stycznia 2010

zmiany ;)

Ostatnio znudził mi się blogger i usunąłem połowę postów co zresztą widać od paru tygodni. W niedługim czasie planuje otworzyć coś lepszego na Wordpress-ie :) Lecz to wcale nie oznacza koniec tego bloga. Nadal chcę go prowadzić i będę się starał pisać lepiej i bardziej zrozumiale. Czekam też na Wasze opinie na temat mojego małego, lecz prowadzonego z sercem bloga.

czwartek, 7 stycznia 2010

trochę o miłości..

Czym naprawdę jest? Tego nie wiem, a Ci którzy myślą że wiedzą są najprawdopodobniej w błędzie. Nie jestem żadnym uczonym, tylko zwykłym szarym człowiekiem. Wydaje mi się ze tak naprawdę nie wielu ludzi ma szczęście w miłości. Wiele związków jest na zasadzie partnerstwa, od tak żeby nie być samemu. Od czasu do czasu powie się: „Kocham Cię”, lecz są to tylko puste słowa, wypowiadane co jakiś czas. Od dziecka wierzyłem w jedyną i prawdziwą namiętną miłość, rodem z filmów. Dwoje ludzi poznaje się, przezwyciężają wszystkie problemy i żyją długo i szczęśliwie. Teraz wiem że to jedynie był koszmar w postaci wspaniałego snu. Zakochałem się w wyjątkowej dziewczynie. Emocje jakich doznaję to coś dużo większego niż to co widziałem na owych filmach. Są to uczucia których tak na dobrą sprawę nie jest się w stanie kontrolować. Wszystko to przemawia do wyobraźni człowieka, do najgłębszych jego części. Można by godzinami pisać, o namiętnych chwilach pełnych szczęścia, które czynią że zapominasz o wszystkim. Liczy się jedynie ta wyjątkowa kobieta. Jedyna i wyjątkowa, którą warto jest kochać i szanować. Nawet mimo że niekiedy Cię denerwuje, to i tak w głębi swojego serca powtarzasz sobie: Kocham Cię za to czego nie możesz w sobie zmienić. Na koniec chciałbym powiedzieć iż prawdziwą miłość można poczuć, lecz nie da jej się opisać słowami..